wtorek, 14 sierpnia 2012

Idzie jesień...

Jest 14 sierpnia 2012 roku.
Waga dzisiaj pokazała 88,8kg (+0,1kg)

Wczorajsze menu:
śniadanie: pół bułki i pół z marmoladą i pół z sałatą i 1 plaster pomidora
II śniadanie: pół bułki z różnymi sałatami i 2 plastrami pomidora
Przekąska: różne sałaty z kukurydzą
Obiad: talerz zupy warzywnej i kilka serduszek
Obiad II: 3 pierożki z kapustą i grzybami (robiłam mojemu menowi i podjadłam jestem wściekła za to)
Kolacja: 3 placuszki z serka wiejskiego i otrębów i jajka (nie udało mi sie ich zrobić bez tłuszczu)

Średnio jestem z siebie zadowolona. Ogólnie dzień nie należał do tych najbardziej udanych.

Ogólnie przyszły mi takie chwile załamania...
dzisiaj pogoda się już całkowicie popsuła i nie można się już ubrać w sukienkę... i gołe nóżki..
a przez to, że schudłam w szafie pustki... mam odzież na wagę ok. 75kg, a mam trochę za dużo... a znowu jeśli osiągnę swój cel to za rok na jesień będę mieć mniej niż 75kg więc będą wszystkie za duże...
Chciałabym aby kiedyś było mnie stać aby iść do sklepu i całą garderobę po prostu wymienić!
Ale czy kiedyś nadejdą takie czasy w tym naszym pięknym kraju? Gdzie żyje się od 1 do 1. 

Chyba czas na zakupy...
ale skąd na nie mieć $$ gdy tyle rzeczy jest potrzebnych w domu... 


Cel 85kg. Czy się uda? Musi!


Patrze na blogi dziewczyn o odchudzaniu i w każdym mi czegoś brakuję..
Choć sama nie wiem czego... hihi

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz